|
|
Kary i nagrody w armii rzymskiej |
 |
 |
Legionista w rzymskiej armii poddany był niezwykle surowej dyscyplinie. Każda próba dezercji lub nawet niewielki błąd były ciężko karane.
|
Dyscyplina w rzymskiej armii przez wieki była wzorem naśladowanym przez władców europejskich.
Aby utrzymać dobrze wyszkolonych i posłusznych żołnierzy należało wprowadzić niezwykle surowe prawo wojskowe,
któremu podlegać mieli zarówno zwykli szeregowi, jak i wyżsi stopniem. Zabieg ten miał przede wszystkim wywołać
w legionistach całkowite oddanie dowódcy. Wojak miał się bardziej bać tego co może go spotkać
w rzymskim obozie za nie wykonanie zadania, niż śmierci na polu bitwy.
Jednocześnie wprowadzono system nagród, który miały motywować żołnierzy do jeszcze lepszej walki i poświęceń.
W armii panował ścisły porządek wewnętrzny, doprowadzony nieraz do pedanterii. W oddziałach starannie
prowadzono różnorodne księgi, wykazy nagród, służb, odkomenderowań i urlopów. Istniał szczegółowy regulamin
służby wartowniczej. Zarówno drobne, jak i poważne wykroczenia karano natychmiast.
Żołnierz rzymski zaczynając służbę składał wojskową przysięgę początkowo na wierność Senatowi i
Ludowi Rzymskiemu, a w okresie cesarstwa swojemu generałowi oraz władcy. Było to tzw. sacramentum.
Wedle tej przysięgi legionista godził się na wszelkie cierpienie, kary, a nawet śmierć związane z obroną
wspomnianych wartości. Dyscyplina w armii była niezwykle surowa. Generał posiadał nawet prawo
do natychmiastowego skazania na śmierć każdego jemu podległego żołnierza za nawet najdrobniejsze przewinienie.
Polibiusz dzieli kary w wojsku wydawane przez dowódcę na dwie kategorie: przestępstwo oraz nieposłuszeństwo.
Przestępstwo
- fustuarium albo bastinado - zgodnie z sądem wojennym za dezercję lub
zaniedbanie obowiązku żołnierz zostawał ukamienowany lub zabity pałką na śmierć
przed żołnierzami, których życie było zagrożone w wyniku przestępstwa winnego. Żołnierz,
który uciekł i uniknął kary nie był ścigany, a zostawał skazany na wieczne wygnanie z Rzymu.
- pecunaria multa - potrącenie z żołdu
- bicie żołnierza przed centurią, kohortą lub legionem
- odebranie wojskowej przysięgi, sacramentum
- wrzucenie skazańca w worku z wężami do rzeki bądź jeziora za zdradę lub kradzież
Nieposłuszeństwo
- decimatio (dziesiątkowanie) - forma niezwykle surowej kary stosowanej wobec tchórzliwej bądź
zbuntowanej grupy żołnierzy. Kohorta skazana na zdziesiątkowanie była dzielona na grupy żołnierzy po dziesięciu.
Każdy losował losy i ten któremu się nie powiodło zostawał zabity przez swoich dziewięciu
towarzyszy poprzez ukamienowanie bądź ubicie pałkami.
Ci którzy przeżyli otrzymywali jęczmień zamiast mąki i spali pod gołym niebem za obozem.
- castigatio - bicie przez centuriona i jego podwładnych albo przez animadversio fustium
- ograniczenie racji żywnościowych, bądź dawanie żołnierzowi jęczmienia zamiast zwykłego zboża
- bicie winnego flagrum, które przynosiło o wiele więcej cierpienia niż bicie zwykłą pałką
- gradus deiectio - zmniejszenie stopnia
- missio ignominiosa - haniebne wydalenie
- utrata korzyści płynących z długiej i dobrej służby
- militiae mutatio - przekazanie winnemu hańbiących obowiązków
- szybka egzekucja
- munerum indictio - nałożenie dodatkowych obowiązków
Jeśli przy sprawdzaniu warty nie znaleziono wartownika na posterunku lub zastano go śpiącego, to następnego
dnia stawał on przed sądem wojennym. W przypadku wyroku skazującego trybun wojskowy
dotykał winnego trzciną i wówczas
żołnierze, przeważnie jego koledzy, bili go kijami lub rzucali w niego kamieniami.
Dowódcy posiadali bardzo duże uprawnienia dyscyplinarne.
Konsul mógł w drodze
dyscyplinarnej karać nawet śmiercią i posiadał także prawo decymacji, czyli karania
śmiercią co dziesiątego żołnierza każdego oddziału.
Trybun natomiast miał prawo nakładać karę pieniężną oraz stosować najbardziej surowe kary cielesne,
od chłosty po kamieniowanie włącznie, czyli de facto
wydawał wyroki śmierci.
Największą rolę w utrzymaniu surowej dyscypliny odgrywał jednak centurion.
Jako bezpośredni przełożony szeregowych żołnierzy, sprawował nad nimi ciągły nadzór i reagował natychmiast na
wszelkie wykroczenia swoich podwładnych.
System kar w armii rzymskiej przedstawia Polibiusz:
"Żołnierze muszą być posłuszni trybunom, a ci znowu konsulom. Trybun ma prawo nakładać karę pieniężną,
fantować i skazywać na chłostę, a to samo prawo mają w stosunku do sprzymierzeńców prefekci. Biczuje się także
tego, który coś ukradł w obozie; również tego, co złożył fałszywe świadectwo; dalej, jeżeli kogoś ż młodych
ludzi przyłapie się na frymarczeniu ciałem; wreszcie tego, który trzy razy za tę samą winę był karany grzywną.
Te więc sprawki karzą jako przestępstwa. Za tchórzostwo zaś i hańbę żołnierską ustalają następujące zarzuty:
jeżeli ktoś fałszywie zamelduje trybunom o swym walecznym czynie, aby otrzymać odznaczenie; tak samo jeżeli
ktoś, postawiony na posterunku, wskazane mu miejsce ze strachu opuści; podobnie wreszcie, jeżeli wśród samej
walki z trwogi coś ze swej broni odrzuci. Dlatego też niektórzy na swych stanowiskach narażają się na oczywistą
śmierć, gdy napiera na nich o wiele liczniejszy nieprzyjaciel, nie chcąc opuścić szyku z obawy przed karą w
obozie. Niektórzy zaś straciwszy w samej walce tarczę, miecz lub inną część broni, jak szaleńcy rzucają się
na nieprzyjaciół w nadziei, że albo odzyskają to, co stracili, albo poniósłszy śmierć unikną niezawodnej
hańby i zniewagi ze strony towarzyszy.
Jeżeli zaś kiedy ten sam wypadek zdarzy, się wielu ludziom, tak że całe manipuły pod naciskiem nieprzyjaciół
opuszczą stanowiska, to zarzucają wprawdzie karę biczowania lub tracenie wszystkich, natomiast znaleźli
załatwienie sprawy zarówno pożyteczne, jak i wzbudzające lęk. Oto trybun zgromadza legion, wprowadza na
środek dezerterów, oskarża ich w ostrych słowach, i ostatecznie wybiera bądź pięciu, bądź ośmiu, bądź
dwudziestu, w ogóle zawsze, uwzględniając liczbę winowajców, tak że by mniej więcej trafić na każdego
dziesiątego. Tylu ze wszystkich, co stchórzyli, wybiera losem, a wylosowanych każe niemiłosiernie okładać
kijami. Reszcie daje należne im zboże w jęczmieniu, a nie w pszenicy i każe obozować poza ubezpieczającym
wałem. Ponieważ więc niebezpieczeństwo i obawa przed losowaniem, którego wynik jest niewiadomy, na równi
wszystkim zagraża, a przydział gorszego zboża wszystkich tak samo dotyka, przeto według zwyczaju czyniono,
co było możliwe, żeby z jednej strony rzucić postrach, z drugiej zmazać winę."
Natomiast za okazane w walce męstwo i dobre wykonywanie wszelkich
obowiązków żołnierze otrzymywali liczne nagrody, które miały ich motywować do jeszcze wydajniejszej pracy i walki.
Wśród nagród dla zwykłego piechura, można wyróżnić:
- odczytanie przed frontem oddziału nazwiska wyróżnionego
- przyznanie honorowego naramiennika,
pierścienia lub proporczyka
- przyznanie prawa do noszenia na piersi małej tarczy
ze srebra
- nagrodzenie, za męstwo w walce, różnego rodzaju wieńcami: wieniec złoty (corona muralis) za
wdarcie się na mury jako pierwszy; wieniec ze złotych dziobów okrętowych (corona navalis) za
wdarcie się na okręt nieprzyjacielski; wieniec z liści laurowych (corona civica)
za uratowanie życia towarzyszowi w czasie bitwy
Oficerowie nagradzani byli honorowymi sztandarami, włóczniami lub wieńcami ze złota.
Za dzielność wykazaną w boju nadawano również medaliony ze srebra, inkrustowane złotem.
Nazywano je "głowami" (phalerae) i ozdabiano nimi pancerz.
Na zbroi umieszczano także srebrne i złote obręcze (torki) oraz armillae.
Pieniężnymi donatywami nagradzano całe oddziały za zasługi wojenne lub dla podniesienia morale.
Najwyższym wyróżnieniem dla naczelnego wodza było odbycie triumfu w Rzymie, który był dowodem szczególnego
uznania senatu za samodzielnie prowadzoną i wygraną wojnę, w której zginęło minimum 5000 żołnierzy
nieprzyjaciela.
System nagród w armii rzymskiej przedstawia Polibiusz:
"Pięknie też młodzież zachęcają do narażania się na niebezpieczeństwa. Skoro bowiem odbędzie się jakaś walka
i niektórzy odznaczą się dzielnością, wódz, zwołuje na wiec wojsko każe stanąć przy sobie tym, których jakiś
wyjątkowy czyn potwierdza opinia publiczna. Najpierw więc chwali każdego za okazaną dzielność oraz jeżeli
jeszcze coś innego znajdzie się w ich życiu, co zasługuje na zaszczytną wzmiankę, następnie obdarza włócznią
tego, który zranił nieprzyjaciela, tego zaś, który nieprzyjaciela zabił i ściągnął mu zbroję, o ile jest pieszym
żołnierzem - czarą ofiarną, o ile jest jeźdźcem ?rzędem na konia, choć pierwotnie tylko włócznia była nagrodą.
A otrzymuje te nagrody nie wtedy, jeżeli, w linii bojowej albo przy zdobywaniu miasta zrani kilku nieprzyjaciół
albo ściągnie z nich zbroję, lecz jeżeli zajdzie się przy utarczkach z nieprzyjacielem albo przy innych tego
rodzaju okazjach, gdzie nie ma konieczności walczyć w pojedynkę, on jednak dobrowolnie i z własnej woli wda się
w ten bój. Tym, którzy przy zajmowaniu miasta pierwsi wyjdą na mur, daje złoty wieniec. Tak samo i tych,
którzy osłonili tarczą i ocalili kogoś z obywateli lub sprzymierzeńców, odznacza wódz podarkami, a także
ocaleni mają swego zbawcę obdarzyć wieńcem; jeżeli zaś dobrowolnie tego nie uczynią, to zmuszają ich
trybunowie wyrokiem sądowym. Ocalony czci swego zbawcę nawet przez całe życie i zobowiązany jest wszystko
dlań uczynić, jak syn dla ojca. Przez taką zachętę nie tylko tych, co osobiście to słyszą, zagrzewają do
współzawodnictwa i zapału w walkach, lecz także tych, co zostali w domu. Wszak owi, którzy uzyskali takie
dary poza sławą w obozie i bezpośrednim rozgłosem ? także po powrocie do ojczyzny biorą udział w pochodzie
triumfalnym wyróżnieni odznakami, bo tylko im, których z powodu dzielności zaszczycili wodzowie, wolno
przywdziewać uroczysty strój, a w domach swych na miejscach najbardziej widocznych kładą złupione zbroje
jako dowody i świadectwa swego męstwa. Przy takiej trosce i gorliwości, jaką Rzymianie poświęcają zarówno
nagrodom, jak i karom w wojsku, nie dziw, że i wyniki wojennych przedsięwzięć są dla nich pomyślne i
świetne."
|